Igor Sowa, Tomasz Piech i Miłosz Piech. Trzech, którzy przyszli

We wtorek na trening orlików stawił się jeden zawodnik, na trening młodzików dwóch. Było zimno i lało. O takiej postawie chcemy napisać osobno.

We wtorek 22 września w Złotej było zimno, mokro i pochmurno, a deszcz padał bardzo mocno. Na trening orlików przyszedł jeden zawodnik: Igor Sowa. Na trening młodzików dwóch: Tomasz Piech i Miłosz Piech.

Treningi się odbyły. Kto przyszedł, ten trenował.

Dlaczego o tym piszemy

W akademii uczymy grać w piłkę. Ale piłka jest tylko narzędziem. Chodzi o to, jakimi ludźmi będą ci chłopcy za dziesięć i za dwadzieścia lat. Przyjść na trening w słońcu potrafi każdy. Przyjść w ulewie i w zimnie, kiedy koledzy zostali w domu i kiedy nikt nie miałby pretensji o nieobecność, to jest decyzja. Igor, Tomasz i Miłosz podjęli ją sami.

Charakter nie buduje się w dobrych warunkach. Buduje się dokładnie w takich momentach jak wtorkowe popołudnie: kiedy jest niewygodnie, a człowiek i tak dotrzymuje słowa. Zawodnik, który przychodzi na trening bez względu na pogodę, w dorosłym życiu przyjdzie do pracy, dotrzyma terminu i nie zostawi nikogo samego. Tego nie da się nauczyć z podręcznika. To się ćwiczy, trening po treningu.

Dążenie do doskonałości zaczyna się od prostej rzeczy: być tam, gdzie się obiecało. Reszta, technika, kondycja, taktyka, przychodzi z czasem. Bez tej pierwszej rzeczy nie przyjdzie wcale.

Do zawodników i rodziców

Nie chodzi o to, żeby wytykać nieobecnych. Chodzi o to, żeby zauważyć obecnych. W akademii chcemy wyróżniać dokładnie taką postawę, bo to na niej buduje się charakter, z którym można daleko zajść w życiu, na boisku i poza nim. Dziś zasłużyli na to trzej chłopcy.

Igor, Tomasz, Miłosz: dziękujemy. Dobrze mieć was w akademii.

Trenujemy dalej.

Udostępnij znajomym

← Cała akademia